Nie masz czasu na przeczytanie całego artykułu? Posłuchaj podsumowania w 2 minuty.
Za każdym razem, gdy europejski menedżer dzwoni w sprawie wolnego stanowiska kierownika zakładu w Stanach Zjednoczonych, rozmowa zaczyna się w ten sam sposób.
“Potrzebujemy kogoś miejscowego”.”
Ma to sens jako instynkt. Fabryka znajduje się w wiejskiej Georgii, średniej wielkości mieście w Tennessee lub gdzieś w Karolinie, której nikt w centrali nigdy nie odwiedził.
Zakłada się, że odpowiednia osoba musi już mieszkać w pobliżu. A to założenie kosztuje tygodnie.
Prawdziwym pytaniem nie jest to, gdzie mieszka kandydat. Chodzi o to, czego roślina faktycznie potrzebuje od swojego następnego lidera i jak blisko ten lider musi być, aby to zapewnić.
To są różne pytania. Odpowiedź na drugie z nich określa, czy lokalność w ogóle ma znaczenie.
Europejski model mentalny nie pasuje do amerykańskiej geografii
Kiedy niemiecki lub francuski menedżer myśli “lokalnie”, opiera się na geografii Europy. Zakład w wiejskiej Bawarii wydaje się odizolowany. Fabryka w północnej Francji jest naprawdę daleko od skupisk talentów w Paryżu czy Lyonie.
Instynkt szukania w pobliżu ma sens w tym kontekście. Stany Zjednoczone są zbudowane inaczej.
Zakład produkcyjny w Perry w stanie Georgia znajduje się 90 minut od Atlanty. Atlanta ma jeden z najbardziej ruchliwe lotniska na świecie z bezpośrednimi połączeniami z każdym większym miastem na południowym wschodzie.
Zakład w Memphis ma lotnisko węzłowe z bezpośrednimi lotami do Dallas, Chicago, Miami i Charlotte. Zakład w Karolinie Południowej znajduje się w zasięgu jazdy od kandydatów w promieniu czterech stanów.
To, co na mapie wydaje się odległe, często jest dostępne operacyjnie. Kandydat, który mieszka na Florydzie i przylatuje w poniedziałek rano, może być na hali produkcyjnej przed zakończeniem dziennej zmiany.
Europejskie zespoły centrali, które nalegają na zatrudnianie wyłącznie lokalnie, często zakreślają krąg wokół swojego zakładu, co nie ma uzasadnienia operacyjnego. Rezultatem jest mniejsza pula kandydatów, dłuższe poszukiwania i często błędne zatrudnienie pod presją czasu.
Kiedy lokalność naprawdę nie podlega negocjacjom
Istnieją sytuacje, w których obecność na miejscu nie jest preferowana. Jest to wymóg operacyjny. Trzy z nich pojawiają się wielokrotnie:
1. operacje 24/7 w naprawdę odizolowanych lokalizacjach
Niektóre zakłady pracują w systemie czterozmianowym z 12-godzinną rotacją przez siedem dni w tygodniu. Kiedy operacja nigdy się nie zatrzymuje, a najbliższy główny węzeł komunikacyjny znajduje się ponad trzy godziny drogi stąd, model dojazdów do pracy tworzy prawdziwe luki w widoczności kierownictwa. Pracownicy zmianowi zauważają nieobecność kierownika zakładu w niedzielny wieczór.
W sytuacji stabilizacji ta nieobecność ma znaczenie.
2. Zaufanie do pracowników załamało się
Jest to sytuacja, w której poprzedni lider źle odszedł, dyscyplina spadła, a zespół na parterze obserwuje, czy kierownictwo poważnie myśli o zmianach. Obecność nie jest tutaj symboliczna. To jest interwencja.
Tymczasowy lider, który przychodzi w poniedziałek i odchodzi w czwartek, już coś powiedział pracownikom. Lider, który jest obecny codziennie na każdej zmianie, mówi im coś innego.
3. Relacje regulacyjne i społeczne wymagają wzmocnienia
Zgodność z EHS, interakcje z OSHA, relacje z lokalnymi władzami i interesariuszami społecznymi - ich budowanie wymaga czasu i cierpi, gdy zmienia się przywództwo. W produkcji chemicznej lub w każdym zakładzie, w którym w przeszłości zwracano uwagę na regulacje prawne, kierownik zakładu musi być znany osobom, z którymi ma do czynienia poza ogrodzeniem. Wymaga to fizycznej obecności przez dłuższy czas, a nie tylko dostępności na zawołanie.
W tych trzech sytuacjach lokalny wymóg jest rzeczywisty. Wyszukiwanie powinno je odzwierciedlać, a oś czasu powinna uczciwie je uwzględniać.
Gdy kod pocztowy ma mniejsze znaczenie niż profil
Poza tymi specyficznymi warunkami, model dojazdów do pracy lub przylotów działa skutecznie i często jest szybszą ścieżką do właściwej osoby.
Typowa struktura jest prosta:
- Tymczasowy menedżer przylatuje na początku tygodnia
- Codziennie na miejscu, w pełni obecny na wszystkich zmianach
- Wraca do domu w weekend
- Koszty podróży i zakwaterowania ustalone z góry na podstawie rządowych stawek diet - klient ma stały miesięczny koszt przed pierwszym dniem podróży.
Stawki dzienne dla tymczasowego kierownika zakładu produkcyjnego w USA zazwyczaj wahają się od $1,800 do $2,100 w zależności od doświadczenia i złożoności sytuacji. Całkowity koszt, w tym koszty podróży, jest znany z góry.
Co ważniejsze, odpowiedni profil przejściowy dla amerykańskiego zakładu jest specyficzny w sposób, który nie ma nic wspólnego z geografią.
Osoba, która może wejść do fabryki, której nigdy nie widziała, zdobyć zaufanie pracowników, których nigdy nie spotkała, odczytać sytuację, która narastała od miesięcy, i złożyć raport do europejskiej centrali w języku, który faktycznie trafia - to rzadkość.
Nie zawsze można je znaleźć w promieniu 50 mil od zakładu. Można je znaleźć, wiedząc dokładnie, czego się szuka i szukając wszędzie tam, gdzie to istnieje.
Miejsca tymczasowe CE tymczasowi kierownicy zakładów w amerykańskich zakładach produkcyjnych dla europejskich grup regularnie. Pierwszym pytaniem na każdej odprawie nie jest to, gdzie kandydat mieszka. Chodzi o to, czego potrzebuje zakład w ciągu pierwszych 90 dni i jakiego rodzaju lider może to zapewnić pod presją.
Zadaj te trzy pytania we właściwej kolejności
Kwestia lokalności versus dojazdów versus przylotów nie jest pierwszym pytaniem. Jest trzecim. Właściwa kolejność to:
1. Czego tak naprawdę potrzebuje teraz ta roślina od kierownictwa?
Stabilizacja, realizacja istniejącego planu, odbudowa dyscypliny, zarządzanie ekspozycją regulacyjną - każdy ma inną odpowiedź na temat bliskości.
2. Jaki profil może to zapewnić i gdzie taki profil istnieje?
To jest pytanie wyszukiwania. Geografia jest filtrem zastosowanym tutaj, a nie wcześniej.
3. Jaki model wdrożenia zapewnia dostępność tej osoby?
Lokalny, dojeżdżający lub przylatujący wynika z dwóch pierwszych odpowiedzi.
Europejskie zespoły centralne, które zaczynają od “potrzebujemy kogoś lokalnego”, zaczynają od pytania trzeciego i pracują wstecz. Dlatego poszukiwania trwają dłużej niż powinny i dlatego pierwsze tygodnie po odejściu spędza się na zawężaniu puli, która nigdy nie musiała być zawężana.
Pytanie lokalne nie jest złe. Po prostu zostało zadane zbyt wcześnie i udzielono na nie zbyt wąskiej odpowiedzi.
Zacznij od tego, czego potrzebuje roślina. Geografia wynika z tego.


